PULP FICTION W KIEPSKIM STYLU

Pewnego letniego popołudnia, nad Wisłą, zostaje zamordowana kobieta. Wezwany na miejsce zdarzenia komisarz Norbert Zawicki jest wstrząśnięty zbrodnią. Zwłoki denatki, a raczej to, co z nich zostało, przypomina przeciśniętą przez praskę mielonkę. Tak zaczyna się książka Mariusza Kaszyńskiego zatytułowana „Syrena”... 

Kocham kryminały i dobre horrory. Kiedy dostałam do rąk książkę Mariusza Kaszyńskiego niezmiernie się ucieszyłam. Powód był prosty: oto leży przede mną prawdopodobnie niezła opowieść z elementami fantasy, w dodatku z motywem syreny w tle. Nic bardziej mylnego. Ale do rzeczy. 

Głównym bohaterem powieści Kaszyńskiego jest Łukasz Kostrzyński - „Kosa”, który swój przydomek zyskał podczas częstych bójek, z kim się da i kiedy się da. Pewnego dnia „Kosa” zostaje użądlony przez tajemniczego stwora i zyskuje nadprzyrodzone moce, które sprowadzają się do zaliczania sporej ilości, niebędących w stanie mu się oprzeć, kobiet. Problem w tym, że po zakończonym akcie kopulacji, Kostrzyński swoje ofiary zjada. Niestety „Kosa” nie jest nadwiślańskim Hannibalem Lecterem. Iloraz jego inteligencji waha się pomiędzy 68 -70. Innymi słowy,” Kosa” jest prymitywnym karkiem, tępym koksem, któremu mózg wyżarły sterydy. Nie ma w nim absolutnie niczego, co na dłużej przykułoby moją uwagę, no, chyba że ktoś lubi kiepskiej jakości porno, bo w sumie do tego sprowadza się działalność „Kosy” na kartach powieści Kaszyńskiego. Dlaczego Kaszyński uczynił go bohaterem swojej historii, pozostaje dla mnie tajemnicą.

Sprawą morderstw zajmuje się komisarz Norbert Zawicki i jest to jedyna postać, która zdobyła moją sympatię. Zawicki jest zmęczonym życiem gliną, kimś w stylu redaktora Edwina Kolonko z powieści „Zły” Leopolda Tyrmanda. Rozwiedziony, niestroniący od alkoholu, z przylegającą do niego łatką dziwaka stara się jak może rozwikłać sprawę. Partneruje mu niezwykle atrakcyjna pani prokurator Karolina Podgórska oraz tajemniczy, cierpiący na mizofobię Bartosz. 

To, co początkowo zapowiadało się na ciekawą, osadzoną we współczesnej Warszawie powieść fantasy, okazało się mało zaskakującą historią, nudną i do bólu drętwą. Główny bohater, oprócz tego, że jest tępy, to jest również zwyczajnie przewidywalny, dokładnie tak jak opis jego kolejnych zbrodni. Akcja wlecze się niemiłosiernie, nie mówiąc już o kompletnie bezsensownym i mało oryginalnym zakończeniu. W dodatku, Warszawa jawi się jako bezpłciowa plątanina domów, ulic i parków. Gdyby nie fakt, że pierwszą ofiarę znaleziono na prawym brzegu Wisły, nie wiedziałabym, w jakim mieście znajdują się bohaterowie dramatu. 

 „Syrenie” daleko do takich perełek jak „Nocny Patrol” Siergieja Łukjanienki i Władimira Wasiljewa, który opowiada o wilkołakach, wampirach zamieszkujących współczesną Moskwę. Daleko jej również do fantastycznej powieści Rafała Babraja, zatytułowanej „Dystrykt Warszawa”, opowiadającej historię mieszkańców broniących się przed tajemniczym kataklizmem, który zniszczył miasto. Czy Kaszewski celowo, po to, by napisać swoją opowieść, wybrał konwencję brukowych powieści rodem z USA, które królowały w latach 30. i 40.? Wydawane na tanim, surowym papierze, nazywane „pulp magazine”, zachwycały mało wybrednych czytelników. Być może, ja jednak tego nie kupuję. Każda powieść, a zwłaszcza sensacyjna, powinna wzbudzać emocje. Powinniśmy z zapartym tchem śledzić poczynania bohaterów, zastanawiając się, jak zakończy się ta historia. Tutaj, niestety, tego zabrakło.
Magdalena Kuc
SYRENA
Autor: Mariusz Kaszyński 
Wydawnictwo: Lira 
Rok wydania: 2021 
Oprawa: miękka 
Liczba stron: 336 
Format: 13,5 x 19,7 cm
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 609742