WARSZAWSKIE LOSY NORWIDA

W roku 1970, idol polskiej młodzieży Czesław Niemen zaskoczył fanów nową, niecodzienną płytą "Enigmatic".

Poezja śpiewana oraz piosenka aktorska miała już w tamtym czasie swoje miejsce i kręgi odbiorców. Odbywały się festiwale, przeglądy, koncerty. Po raz pierwszy jednak zdarzyło się, że artysta tworzący głównie dla młodych pisze muzykę do tekstów wielkich polskich poetów. Najważniejszy utwór na płycie został skomponowany do wiersza Norwida „Bema pamięci żałobny rapsod”. Przez ponad 4 miesiące otwiera on listę przebojów Młodzieżowego Studia Rytm prowadzonego przez Marka Niedźwiedzkiego. Niemen uczynił rzecz niezwykłą. Wydobył z niepamięci poezję poety, który w historii miewał już okresy zapomnienia. Mało tego, swoją twórczością skłonił inne gwiazdy polskiej piosenki do pójścia w swoje ślady. Na przestrzeni kolejnych lat piosenki z tekstami Norwida wykonywali znani artyści naszej estrady: Przemysław Gintrowski, Budka Suflera, Maciej Maleńczuk, Stan Borys czy Wanda Warska.

Nie ma co się dziwić tej fascynacji. Norwid to bardzo ważna twórcza osobowość w dziejach naszej XIX-wiecznej kultury i sztuki. Jego długie, twórcze życie naznaczone było jednocześnie nieustannymi kłopotami finansowymi oraz chorobami. Sprawiły one, że ostatnie lata życia aż do śmierci spędził w samotności, w przytułku dla bezdomnych.
Cyprian Kamil Norwid "Autoportret", ok. 1845 roku
Ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie
Norwid to chluba naszego Mazowsza, jednak podobnie jak Chopin, w kraju przeżył zaledwie 20 lat, resztę zaś życia spędził na emigracji, głównie we Francji. Ten polski okres życia poety można podzielić na dwa niemal równe okresy. Dzieciństwo spędzone w pięknej nadbużańskiej części Mazowsza na północny-wschód od Warszawy oraz lata młodzieńcze aż do wyjazdu ze stolicy.

Cyprian Norwid urodził się w dworku Laskowo-Głuchy, wówczas należącym do majątku matki. Osierocony jako 4-latek, był wychowywany przez babkę Hilarię Sobieską. Już jako znany artysta, Norwid nie zaniedbywał żadnych możliwości poprawy wizerunku i tworzenia legendy wokół swojej osoby. Również tej o pokrewieństwie z królem-wojownikiem. Dziś dostępna jest szczegółowa genealogia poety ze strony matki. Jego babka Hilaria rzeczywiście pochodziła ze szlacheckiego rodu Sobieskich herbu Janina, jednak pokrewieństwo z królem nie było bezpośrednie. Linia Sobieskich, z których wywodzi się Norwid oraz linia królewska Sobieskich z Żółkwi rozeszły się już w XVI wieku. Ich ostatnim wspólnym przodkiem, żyjącym dziewięć pokoleń przed poetą, był Sebastian Sobieski (1486-1556). A skoro mowa o legendach rodzinnych, to warto przywołać jeszcze inną legendę rozpowszechnianą przez poetę. W swojej autobiografii oraz w listach uporczywie powtarzał, że Norwidowie wywodzą się z Normanów, którzy swą rodzinną Normandię opuścili i osiedli gdzieś w Skandynawii. Wymowny jest cytat z jego listu do Bohdana Zaleskiego (2 XI 1868), gdy pisze z dumą: „Nie jestem Słowianinem (niewolnikiem) – pochodzę z Normandów… […] Nawet za Mikołaja I nie byłem niewolnikiem.” Słowa te są dowodem na to, jak Norwidowi doskwierała świadomość życia w niewoli, po zaborem. Chwytał się każdego sposobu, by uwolnić się od tej myśli. Badania przodków Norwida po mieczu potwierdzają jednak tylko ślady na Mazowszu oraz na Żmudzi, reszta to legenda wymyślona przez poetę. Warto przy okazji odnotować, że młody Norwid lubił dobrze się ubierać, a nienaganne maniery sprawiły, że rówieśnicy nazwali go „Książątkiem”. Później zaś, gdy już wszedł w kręgi artystycznej bohemy, zyskał miano „Wykwintnisia”. W tej sytuacji, już wówczas z pewnością rodziły się w jego głowie wspomniane wyżej legendy.
Rodzinny dom poety
Fot. Franciszek Trynka
Wróćmy jednak do jego dzieciństwa. Okres powstania listopadowego spędził w Warszawie, dokąd Cypriana i rodzeństwo zabrał ojciec. Nie był on typem opiekuna i wychowawcy, raczej hulaki, który ostatnie chwile życia spędził w więzieniu skazany za długi. Tam też zmarł, pozostawiając dzieci dalszej rodzinie. Cyprian zdaje egzamin do drugiej klasy Gimnazjum Praktyczno-Pedagogicznego przy ul. Leszno, do którego uczęszcza wraz ze starszym bratem Ludwikiem. Nauka idzie mu z oporami. Zmienia nawet szkołę na Liceum Warszawskie prowadzone przez Bogumiła Lindego. Po kilku miesiącach wraca jednak na Leszno, ale z braku promocji kończy swoją naukę w roku 1837 na piątej klasie. To niewątpliwie paradoks, że tak wybitna osobowość nie posiadała nawet średniego wykształcenia. Norwid to samouk, w wielu dziedzinach wręcz genialny. Po porzuceniu nauki w gimnazjum zapisuje się do prywatnej szkoły malarskiej prowadzonej przez Aleksandra Kokulara przy Krakowskim Przedmieściu 5 oraz pobiera lekcje rysunku w pracowni Klemensa Minasowicza pod numerem 67.

Kilkunastoletni młodzieniec, wychowywany w atmosferze klęski powstania listopadowego, przeżywa pierwsze miłości, podejmuje pierwsze próby poetyckie. Wchodzi w kontakty z warszawską cyganerią, publikuje swoje pierwsze wiersze w redagowanym przez Hipolita Skimborowicza „Piśmiennictwie Krajowym”. Swoje pierwsze młodzieńcze uczucia kieruje do Kamili L. (Lemańskiej?). To prawdopodobnie stąd zrodziło się imię Kamil, jakie 24-letni Norwid przyjął przy bierzmowaniu w rzymskim kościele Zmartwychwstańców San Claudio. O Kamili L. po latach poeta powie, że była „jedyną kobietą, która go prawdziwie kochała”. Jego miłością była również Brygida, córka drugiego męża babki, Xawerego Dybowskiego, u którego spędzał wakacje w majątku w Dembinkach. Opublikowane wiersze miłosne, w tym „Ten ostatni sonet”, sprawiły, że zyskał rozgłos i uznanie. Jednocześnie Norwid kształtuje charakter w atmosferze młodzieżowych ruchów konspiracyjnych zawiązanych po upadku powstania. Do jego przyjaciół należy Karol Levittoux, więzień X pawilonu Cytadeli. Sam Cyprian mocno przeżywa wywózkę więźniów z Cytadeli na Sybir.
W tym czasie Norwid jest bywalcem salonów. Regularnie bywa w salonie Wacława i Niny Łuszczewskich. Jednak mimo pozorów sympatii dla jego twórczości, dla większości gości pojawiających się w mieszkaniu rodziców późniejszej pisarki Deotymy w Pałacu Saskim pozostaje „ubogim krewnym”. Sprawia to, że Norwid, choć przecież szlachcic herbu Topór, nie czuje się „u siebie”, czuje się tu obco i, jak to sam określi, będzie zawsze „skończonym emigrantem”. Również tymi targającymi nim emocjami można tłumaczyć owe legendy, które rozgłaszał na temat swojego pochodzenia.

Jednym z czynników, które skłoniły Norwida do wyjazdu za granicę była tragiczna śmierć Karola Levittoux. Sam poeta w liście do Zygmunta Krasińskiego opisał ją w takich słowach: „...kląkł na łóżku z twardych desek powrozami słomianymi okręconych – pod one deseczki świecę postawił; wolno zapaliły się powrozy kręcone ze słomy. Jak wieczność długo musiały się rozżarzać, nim zaczęły śmierć zadawać. Kilka godzin ujść musiało nim to łóżko – w stos się przeobraziło i to raczej węglem niż płomieni. Znaleziono go na kolanach z piersią i twarzą zwęgloną, bez życia wpół opadłym...”. Levittoux był działaczem podziemia niepodległościowego, twórcą młodzieżowego sprzysiężenia mającego przygotować powstanie. Jego aresztowanie i uwięzienie w Cytadeli, przesłuchania, a w ich efekcie tragiczna, samobójcza śmierć przyjaciela wywołały obawy i u Norwida. Bał się aresztowania i przesłuchań. Udało mu się jednak uzyskać paszport na wyjazd w celu rozpoczęcia studiów rzeźbiarskich. Ostatnim wierszem napisanym w Polsce jest „Pożegnanie domu rodzinnego”. Ten z pozoru prosty tekst to symbol samego Norwida, człowieka pełnego podtekstów. Zbliżał się termin jego wyjazdu. Maj 1842 roku. Na pożegnanie poety „Biblioteka Warszawska” wydaje biesiadę pożegnalną, na której padają okolicznościowe przemówienia, napisano nawet odę kończącą się słowami: „Orle Norwidzie, wiek Twój idzie”. Przed wyjazdem Norwid zaręczył się ze wspomnianą już tajemniczą Kamilą L. Jednak do ślubu nigdy nie doszło. Panna zerwała zaręczyny po wyjeździe Norwida.
Antoni Kozakiewicz "Śmierć Karola Levittoux"
Żródło: Wikipedia; domena publiczna
I tak kończy się warszawski okres życia poety. Pocztowe dyliżanse wywiozły go przez Kielce, Kraków, Wrocław do Drezna. Po krótkim pobycie i zwiedzaniu Drezna i Pragi przenosi się do Monachium. Z tą chwilą w życiu Norwida rozpoczyna się okres 12 lat podróży po Europie i USA i dopiero w 1854 roku osiądzie na stałe we Francji. Nowy okres to nowe doświadczenia, nieodwzajemniona miłość do Marii Kalergis, lata postępującej choroby, niespełnione przyjaźnie, nierozumienie krytyki, wieczne kłopoty bytowo-finansowe. Choć jednocześnie jest to okres bogaty pod względem twórczym. Tak będzie przez cały okres francuski. Renesans twórczości Norwida i powrót do zainteresowania jego osobą nastąpi dopiero wiele lat po jego śmierci, w okresie Młodej Polski.

Dorobek twórczy Norwida, który pochodzi z końcowego okresu romantyzmu sprawia, że jest on powszechnie identyfikowany z tym okresem. Składają się na niego poezje, poematy, liryki, nowele oraz dramaty. Znanym poematem Cypriana Norwida jest „Fortepian Chopina”. Poeta spotkał się z kompozytorem w Paryżu. Wydarzenia roku 1863 w Warszawie, brutalne potraktowanie pamiątek po kompozytorze, dogłębnie wstrząsnęły Norwidem, czego dowód dał pisząc ów poemat.

Norwid pochowany został na cmentarzu w Montmorency. Na Starych Powązkach znajduje się natomiast grób rodzinny Norwidów, w którym spoczywa ojciec Jan oraz rodzeństwo poety. Na ścianie pałacu Zamojskich Norwida upamiętniono tablicą oraz przypomniano zdarzenie związane z wyrzuceniem pamiątek po Chopinie z mieszkania jego siostry Izabelli Barcińskiej. 
Tekst: Franciszek Trynka
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 610001