PODPOWIADANKI: SKĄD TA PANNA, SKĄD TEN JEDNOROŻEC?

Słońce okazało się bardzo kapryśne i co chwilę kryło się za płynącymi na niebie chmurkami, więc z opalania naszych twarzy nic nie wyszło. Pierwsza odezwała się Misia.
- A dlaczego jednorożec jest w herbie Nowego Miasta?
- Podobno grasował tutaj kiedyś jeden. Bardzo, bardzo dawno temu.
- Grasował? – zdziwił się Poldek i dodał złośliwie. – To jednorożce nie są łagodnymi konikami jak w kreskówkach Miśki?
Siostra spojrzała na niego, ale wybrała mądrą taktykę obrony. Po prostu zlekceważyła to, co usłyszała. Ja zaś czym prędzej zacząłem wyjaśniać…
- Według starych podań, jednorożce, mimo iż były końmi, żywiły się mięsem zwierząt, które upolowały z pomocą swojego rogu. Łatwo też wpadały w złość, dlatego spotkanie z nimi mogło być niebezpieczne również dla ludzi. Dlatego właśnie użyłem słowa „grasował”.
- Grasował po mieście? – dopytywał Poldek.
- Nie. Po okolicznym lesie. Wprawdzie istniała już wtedy książęca Warszawa, ale o nowym mieście jeszcze wówczas nikt nawet nie myślał. Była za to poza murami miejskimi wioska, w której mieszkała dziewczyna o imieniu Dobromiła. Dzisiaj byśmy powiedzieli, że była to nastolatka. Piękna i niewinna.
- No, to będzie nudno – ziewnął Poldek. – Te dziewczyńskie opowieści…
- A może jednak nie? Historia bowiem zaczyna się od krwawej „jatki” w lesie. Ów jednorożec, który zagnieździł się w nim, przybywszy nie wiadomo skąd, zaczął atakować mieszkańców wioski zbierających jagody, polujących na dziki i jelenie, a nawet pracujących przy wyrębie drzew. Ba, nawet po chrust na opał strach było już chodzić. Głodno i chłodno zaczęło się więc robić w wioskowych chatach.
- Przecież mieszkali nad Wisłą, to ryb nie mogli sobie nałapać? – trzeźwo zareagował Poldek.
- Podobno i ryb zaczęło brakować, bo łowili je przecież ludzie ze wszystkich okolicznych wiosek. Jednorożec atakował każdego, kto wszedł do lasu.
- A jarzyny i owoce? – to była propozycja Miśki.
- Sporo ich trzeba było zostawić jako zimowe zapasy. Jednym słowem zaczęły się duże kłopoty. Zebrała się zatem starszyzna wioski i dalej radzić, szukać ratunku poczęła. Każdy coś proponował, ale żaden pomysł nie wydawał się być dobrym. Dopiero pewna staruszka przypomniała sobie starą opowieść, którą słyszała w dzieciństwie od swojej babki. Według niej jednorożce tolerowały przy sobie tylko ludzi o jasnych sercach i młode, niewinne dziewczyny…
- Jak Dobromiła? – zauważyła Miśka.
- Właśnie. Dlatego starszyzna postanowiła wysłać ją do lasu, aby poskromiła dziką bestię. I tak się stało. A kiedy Dobromiła z oswojonym jednorożcem wędrowała po lesie i zaczęło doskwierać jej pragnienie, zwierzę wykopało swoim rogiem dół, z którego trysnęło źródło. Dokładnie w tym miejscu, gdzie dzisiaj stoi studnia. Z czasem zaś wokół źródła zaczęli się osiedlać ludzie i wkrótce pod bokiem Warszawy wyrosło nowe miasto. Od tej pory zaczęto te miasta nazywać Starą i Nową Warszawą.
Studnia z herbem Nowej Warszawy
- To dlatego na studni są sylwetki panny i jednorożca – domyśliła się Miśka.
- Geniuszka – mruknął pod nosem jej braciszek. Głośno zaś zapytał – A ten kościół na końcu rynku jest tak stary jak miasto?
- Nie, on powstał jakieś trzysta lat później, w XVII wieku, kiedy panował w Polsce król Jan III…
- Sobieski – zgodnym chórem wtrąciły bliźniaki.
- Właśnie. To królowa Marysieńka ufundowała tę świątynię oraz klasztor dla sióstr z francuskiego zakonu sakramentek. Ona je też do Polski sprowadziła. Przyjrzyjcie się uważnie herbom umieszczonym wysoko nad wejściem. Ten z trzema jeleniami, to herb rodu d’Arqien, z którego pochodziła królowa, a drugi, z gładką tarczą, to herb Janina, rodu Sobieskich. W ten sposób, na wieki, uhonorowano królewską parę fundatorów kościoła.
- Ładny – powiedziała Miśka. – Taki biały, czysty…
- Jak panna od jednorożca – zakpił Poldek.
- Nie znasz się – stanowczo oceniła go siostra.
- A wiecie, że jest to budynek odbudowany?
- Po drugiej wojnie?
- Tak. Nowe Miasto też było po wojnie w gruzach. Kościół, w którym na początku sierpnia 1944 roku, w czasie powstania warszawskiego, był polowy szpital, a który po jego ewakuacji dawał schronienie wielu mieszkańcom dzielnicy, był wielokrotnie bombardowany. Tak też było w czwartek, 31 sierpnia. O godzinie trzeciej po południu pod bombami runęło stare kościelne sklepienie. Pod jego gruzami zginęło wtedy ponad 1000 osób, które szukały schronienia za grubymi kościelnymi murami. Z 46 zakonnic, które przez cały miesiąc, z wielkim poświęceniem niosły ludziom pomoc, uratowało się cudem tylko 11.
Dzieci chwilę milczały.
- Wejdźmy na chwilę do środka – zaproponowałem. – Zobaczycie coś ciekawego.
Po chwili znaleźliśmy się w kruchcie. Niestety, drzwi boczne wiodące do wnętrza kościoła były zamknięte.
- Popatrzcie przez te drzwi – wskazałem przeszklone odrzwia. – Widzicie wielką szybę za ołtarzem?
- Tak. To jakieś okno?
Wnętrze kościoła św. Kazimierza na rynku Nowego Miasta
- Siostry sakramentki to zakon zamknięty. Nie mogą wychodzić na miasto. Tylko w czasie powstania, wyjątkowo, udostępniły część zabudowań klasztornych mieszkańcom Nowego Miasta. Normalnie, nawet podczas nabożeństwa, nie mogły być w części przeznaczonej dla wiernych. One uczestniczyły w modłach po drugiej stronie tego „okna”. To jedyny kościół, jaki znam, w którym zastosowano takie rozwiązanie. We wszystkich innych, pomieszczenia dla sióstr były odgrodzone kratami.
Dzieci chciały już wychodzić…
- Poczekajcie jeszcze chwilkę. Popatrzcie, po prawej stronie jest grobowiec. Widzicie go? Tam jest pochowana Maria Karolina de Bouillon [wym. bujon], wnuczka Sobieskich, córka ich najstarszego syna Jakuba. W dzieciństwie, z francuska, zwano ją Charlottą [wym. szarlottą]. Kiedy umarła 8 maja 1740 roku, była ostatnią potomkinią króla Jana III Sobieskiego.
Gdy znaleźliśmy się przed kościołem panował już lekki półmrok. Po gorącej, wedlowskiej czekoladzie w brzuchach zniknęło już nawet wspomnienie, więc ruszyliśmy ochoczo przez rynek. Trzeba było się dostać na plac Krasińskich, żeby złapać autobus do domu. A tam czekały już na nas gorące naleśniki z... czekoladą.
Tekst i zdjęcia Andrzej Papliński

Zapraszamy do czytania poprzednich podpowiadanek:

JAK TO Z SYRENKĄ BYŁO...

Chodzicie z dziećmi po mieście. Po drodze mijacie ulice, place, pomniki. Czasem może któreś z dzieci rzuci pytanie na ich temat...

SYRENKA Z KATEDRY

Szliśmy ulicą Świętojańską. Miśka i Poldek, jak zwykle, ciągnęli mnie do ich ulubionych lodów...

CHRYSTUS OD FARY

Lody lodami, ale w końcu znaleźliśmy się w środku katedry św. Jana. Przeszliśmy obok kaplicy – mauzoleum kardynała Stefana Wyszyńskiego i poszliśmy w kierunku kaplicy Baryczkowskiej...

JAK TO Z GOLIATEM BYŁO...

Obeszliśmy katedrę i, idąc wzdłuż murów kościoła, kierowaliśmy się ku Kanonii. Nagle Miśka, która szła pierwsza, zatrzymała się ...

LATARNIE NA DACHACH...

Ruszyliśmy szukać wielkiego stawiacza min. Żeby wyjść poza mury obronne miasta musieliśmy przejść przez rynek....

BRAMA BRAMIE...

Wyszliśmy z rynku i ulicą Nowomiejską ruszyliśmy w stronę barbakanu. Zatrzymałem się tuż przed nim...

O MAŁYCH ŻOŁNIERZACH 

Przed nami, na tle murów obronnych odcinała się niewielka sylwetka. Podeszliśmy bliżej. Na cokole stał mały chłopiec okryty panterką...

POGODA NA ULICY PIWNEJ

Weszliśmy w ulicę Wąski Dunaj, po minucie minęliśmy po lewej stronie Szeroki Dunaj, który kiedyś odgrywał również rolę rynku...

STAROMIEJSKIE GOŁĘBIE

Ulicą Piwną poszliśmy w kierunku placu Zamkowego. Po drodze minęliśmy kamienicę, w której kiedyś mieszkał aktor...

PIWNA CZY TO PTASIA

Szukaliśmy na ulicy Piwnej ptasiej mamy z jej dziećmi. Jak szliśmy w stronę gołębi, widziałam orła, ale czy był z pisklętami...

FRYCEK NA COKOLE

Alejami Ujazdowskimi szliśmy w stronę głównej bramy parku łazienkowskiego. ...

DLACZEGO NIE TUTAJ

Miałem już zamiar odejść od pomnika Fryderyka Chopina, ale Poldek zatrzymał mnie krótką uwagą...

ORANŻERIA CZY GALERIA? 

 Skierowaliśmy się w stronę schodów prowadzących na dół, na tyły Starej Pomarańczarni.

MALOWANY TEATR

- Szukajcie otwartych drzwi – poradziłem dzieciom, gdy zaczęły się rozglądać za zapowiedzianą niespodzianką. 

NO, CO Z TĄ NAZWĄ?

Okazało się, że gofry muszą chwilę poczekać. Po drodze zobaczyliśmy okrągły domek z kolumnami przy wejściu...

DOOKOŁA WODY

Bliźniaki oblizywały się po zjedzonych gofrach, ja płaciłem rachunek, a wokół kręciły się gromadki wróbli kłócących się o okruchy z ciastek...

PRZED PAŁACEM

Szliśmy szeroką alejką w kierunku mostka. Pałac pojawiał się i znikał między gałęziami drzew rosnących nad stawem. Tuż przed mostem odezwałem się tajemniczo zniżając głos...

KARMIĆ I NIE SZKODZIĆ!

Siedzieliśmy na ławce nad brzegiem stawu. Ja kontemplując piękną powierzchnię wody błyszczącą od promieni słonecznych, bliźniaki klikając w swoich „piekielnych maszynkach”...

CO MA KOLEJ DO OBRUSA?

Co ma starożytna Grecja do obecnej kolei? Czym była droga żelazna? Czemu szyny mają taki a nie inny rozstaw? Miśka i Poldek na tropie kolejowych tajemnic.

A GDZIE TEN DWORZEC?

Przyglądałem się Poldkowi. Wyraźnie coś go intrygowało. I rzeczywiście… za chwile wszystkie wątpliwości miały się rozwiać...

JAK TO Z CZASEM BYŁO

Czy pociągi zawsze jeździły po dwóch torach? Jak liczono czas w podróży transsyberyjskiej? Poldek i Misia zgłębiają problem względność czasu.

POCIĄGOWA MATEMATYKA

Czy oglądając parowozy można zajmować się szyframi? Okazuje się, że można. Poznajcie wybitnych deszyfrantów, Miśkę i Poldka. 

PODPOWIADANKI:
NAJWYŻSZY CZY NIE?

Tym razem Misia i Poldek muszą się zmierzyć z zagadką, który budynek w Polsce jest najwyższy. Wbrew pozorom odpowiedź wcale nie jest jednoznaczna.

PODPOWIADANKI:
ARRASY CZY GOBELINY?

Czy w Zamku Królewskim można spotkać okrutne gobliny? Tym razem, Miśka i Poldek, uciekając przed burzą szukają schronienia w siedzibie króla Stasia...

PODPOWIADANKI:
W PRZEDPOKOJU U KRÓLA

Dziś bliźniaki poznają różnicę między własnym przedpokojem a królewską antyszambrą... 

PODPOWIADANKI:
KRÓL OCZEKUJE

Misia i Poldek dowiadują się, czy można usiąść po prawicy króla na jego tronie i jak ratować ścienne malowidła przez bombardowaniem.

PODPOWIADANKI: 
KRÓL OCZEKUJE

O pudelmantlu, muchach na nosie i małym łóżku, które okazuje się duże. Misia i Poldek buszują dzisiaj po apartamentach Stanisława Augusta.

Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 609681