LEKCJA MATMY W TEATRZE

Jeden jeż jadł jabłko... Tak zaczyna się fascynująca lekcja matematyki dla najmłodszych widzów w Teatrze Niewielkim.

Nauka matematyki dedykowana najmłodszym to wyższa szkoła jazdy. Nieważne czy ma miejsce w szkole, czy na deskach teatru. Nie może być nudno i zwyczajnie, bo dzieci szybko się zniecierpliwią i dadzą temu wyraz. Zaczną się wiercić, płakać lub wyjdą, zupełnie nie przejmując się konwenansami, a jeśli rzecz dzieje się w szkole, po prostu się wyłączą i będą myśleć o niebieskich migdałach. Nic z powyższych rzeczy nie miało miejsca podczas matematycznego przedstawienia o bardzo prostym tytule „Raz, dwa, trzy” w Teatrze Niewielkim w Soho Factory.
Widownia wypełniona była po brzegi dziećmi i ich rodzicami. Najmłodszy uczestnik spektaklu, ze względu na wiek, ledwo trzymał się na nogach, ale nie miało to zupełnie znaczenia, w świetle tego, co działo się podczas przedstawienia. Na kameralnej scenie „Niewielkiego” dwójka aktorów: Mateusz Wądrzyk i Paulina Dulla, przy pomocy bardzo prościutkich rekwizytów, wprowadziła nas w magiczny świat liczb, udowadniając, że nauka matematyki może być niezwykle ciekawa i co najważniejsze zabawna. Sztuka została podzielona na moduły, z których każdy reprezentował konkretną liczbę.
Podczas każdego modułu mogliśmy usłyszeć króciutki wierszyk, dzięki któremu dzieci mogły poznać daną cyferkę, np. „pięć prosiaczków potłukło się prawie, bo fikały koziołki na trawie”. Dodatkowo, każdy moduł wypełniony był po brzegi fantastyczną zabawą. Przed oczyma zgromadzonej publiczności pojawiały się coraz to nowe przedmioty: drewniane domki puszczające dymki z kominów (dym przedstawiony był przy pomocy zwiewnych białych welonów), wiadra imitujące osy, po brzegi wypełnione piaskiem wykorzystywanym przez parę aktorów do robienia babek, szczotki do zamiatania podłogi, buty, szmaciane tygryski, konewki z wodą. Scena kipiała radością do tego stopnia, że młodzi widzowie ledwo mogli usiedzieć na miejscu. Ważnym elementem spektaklu była skomponowana przez Macieja Bąka muzyka – bardzo prosta, do bólu wykorzystująca rytm, dzięki czemu konkretne liczby utrwalały się w świadomości uczestników spektaklu. Na uwagę zasługuje również scenografia, bardzo, rzekłabym, nieskomplikowana. Na scenie „Niewielkiego” ustawiono drewniany regał w kształcie domku podzielony na 9 sektorów. Pierwszy sektor zarezerwowany był dla konkretnych, wykonanych z drewna, liczb, które raz za razem pojawiały się w trakcie spektaklu w dłoniach aktorów. Pozostałe dla rekwizytów, którymi posługiwali się aktorzy. Zabawa była znakomita i, co najważniejsze, pod koniec przedstawienia widzowie bez trudu liczyli do dziewięciu. Dodam tylko, że średnia wieku nie przekraczała 3 lat.
Warto podkreślić również, że podczas widowiska nie obyło się bez, znienawidzonego przez starej daty nauczycieli, liczenia na palcach. Już tylko tym samym elementem, pomysłodawczyni oraz reżyserka spektaklu-Maria Szajer udowadnia, że nie są jej obce współczesne trendy obowiązujące w nauczaniu. Liczenie na palcach, które wizualizuje obliczenia, odgrywa ogromną rolę w rozumieniu przez dzieci, a później dorosłych, matematyki i bez niego trudno maluchom osiągnąć wysoką sprawność rachunkową.

Na zakończenie spektaklu publiczność została zaproszona do wspólnej zabawy z aktorami.

Spektakl „Raz, dwa, trzy” jest jednym z najlepszych widowisk edukacyjnych, jakie miałam okazję ostatnio oglądać.
Magdalena Kuc

Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 387837