PODPOWIADANKI: DZIECKO Z KARABINEM?

Stanęliśmy we trójkę przed wielkim krzyżem. Przed nim, po prawej i lewej stronie leżały głazy z wyrytymi napisami, informującymi, że jesteśmy przed pomnikiem powstańców 1944 roku. Obok nas, Wisłostradą, jechał sznur samochodów. Widać jakiś korek się tworzył przed mostem Łazienkowskim, bo nie pędziły, jak to mają zwykle w zwyczaju, ale ledwo się toczyły, koło za kołem.

- Gdzieś tutaj, na ulicy Wilanowskiej, 20 września 1944 roku zginął kapral „Warszawiak”. Pamiętacie go?

W pierwszej chwili bliźniaki spojrzały na mnie zdziwione.

- Skąd możemy znać nazwiska czy pseudonimy powstańców? – zapytała Miśka, ale widać Poldek zaczął sobie coś przypominać, bo rzucił:
- Znamy? Czekaj, czekaj… - zastanawiał się. – Miśka, przecież to Mały Powstaniec ze Starówki. Prawda? – spojrzał na mnie.

- Prawda. „Warszawiak” to pseudonim Witka Modelskiego, który podobno był pierwowzorem tego pomnika. Kiedy zginął, miał zaledwie 12 lat. Tutaj, w jednym z podwórek, został pochowany. Po wojnie, jego matka pani Janina Modelska odszukała grób. Dzisiaj Witek spoczywa na cmentarzu wojskowym na Powązkach.

- Jak to możliwe, że powstańcy przyjmowali do swoich oddziałów dzieci? – kręciła głową Miśka.

- To nie było wcale takie częste. Zresztą, co innego przyjęcie do oddziału żołnierza, a co innego zaopiekowanie się dzieckiem. Bo najczęściej chodziło o to, że wśród powstańców nagle pojawiało się dziecko, które straciło najbliższych. Zawalił mu się cały świat. Agnieszka Cubała, autorka książki "Warszawskie dzieci'44", wspomniała kiedyś w wywiadzie o pewnym chłopcu. Zanotowałem sobie ten fragment: „Dzieci się bały, szczególnie te, które były same: czy to ze względu na to, że straciły całe rodziny, czy dlatego, że utknęły same w innej dzielnicy. Mamy na przykład chłopca, który wspomina, że był zbyt mały, żeby zostać przyjętym chociażby do Harcerskiej Poczty Polowej. Opowiadał, że w ciągu dnia nie było najgorzej, bo czasem ktoś go przygarnął, jednak nocą, gdy wracał do swojego domu, ogarniało go przerażenie. Kładł się na łóżku, zwijał się »jak psiak« i płakał z bezradności, samotności. Nie do końca wiedział, co się dzieje, gdzie są jego bliscy”. Czy można się dziwić, że część z nich szukało opieki wśród ludzi z karabinami. Bo oni, dorośli, z bronią, walczący ze znienawidzonymi Niemcami, dawali im poczucie bezpieczeństwa. Mimo świszczących kul i spadających bomb. I choć niektóre dzieci, tak jak Witek wykazały się wielką odwagą, poświęceniem i sprytem, to ich opiekunowie nigdy nie zapominali o tym, że były to jeszcze dzieci.
Witek Modelski, kapral "Warszawiak"
Zdjęcie: Joachim Joachimczyk. Domena publiczna
- Jak byliśmy pod pomnikiem Małego Powstańca, mówiłeś, że dzieci nie walczyły z bronią w ręku…
- Nie walczyły. To mit. Legenda miejska powtarzana zbyt często, a nie mająca wiele wspólnego z prawdą. Większość dzieci, która wzięła aktywny udział w powstaniu, była łącznikami, sanitariuszami czy listonoszami.
- A niedawno oglądaliśmy z tatą w internecie zdjęcia z powstania i tam było dużo dzieci z karabinami. O, tam na muralu też mają karabiny.
- Czy dlatego, że trzymały w ręku broń, sądzisz, że były żołnierzami? Przecież broni brakowało dla dorosłych powstańców. Prawie wszystkie te zdjęcia były pozowane. Przecież większość chłopców lubi samochody, broń… Jaka to była frajda dla takiego 12-latka sfotografować się z karabinem na ramieniu! Choć przez chwilę pozwolono mu trzymać w ręku karabin, rewolwer… Dotknąć granatnika! Mam jeszcze fragment innej książki, pani Magdaleny Grzebałkowskiej pt. „Wojenka. O dzieciach, które dorosły bez ostrzeżenia”. Posłuchajcie. „Część domu przy ulicy Gdańskiej 2 zajmują powstańcy (jest wśród nich kuzyn Zbyszek, który dzień wcześniej zabrał ukryte w piwnicy karabiny). Sypią piasek do worków i uszczelniają nimi okna na parapecie. Ośmioletni Andrzej im pomaga. – Chłopaki, dacie postrzelać? – pyta któregoś z powstańców. Stawiają go przy oknie i opierają karabin o worek z piaskiem. – Jak zobaczysz Niemca, to wal – radzą. Andrzej naciska spust. Karabin ma duży odrzut, chłopiec ląduje pod ścianą”. Być może dla tych ludzi, którym udało się przeżyć powstanie, takie chwile jak ten pierwszy strzał czy pozowanie przed aparatem fotograficznym utkwiły w pamięci jako jaśniejsze, dziecięce wspomnienie. Przytłoczone jednak przez inne wspomnienia, złe. Wspomnienia śmierci i cierpień. A z nich trudno im się było otrząsnąć przez wiele, wiele lat.

Przez chwilę panowała cisza.
- Nie wiem, czy bym tak umiał – cicho powiedział Poldek. Misia nic nie mówiła, ale widziałem, że moje słowa zrobiły na niej wielkie wrażenie. - - Mam nadzieję, że nigdy nie będziecie musieli przeżywać takiego piekła, jakim jest wojna. Ani wy, ani później wasze dzieci.
Krzyż stojący w miejscu, gdzie była kamienica nr 1, przy ulicy Wilanowskiej. Prawdopodobne miejsce śmierci kaprala "Warszawiaka".
Zdjęcie: Andrzej Papliński
Mural przy ulicy Wilanowskiej
Zdjęcie: Andrzej Papliński
Zapraszam też do lektury odcinka "O małych żołnierzach":

O MAŁYCH ŻOŁNIERZACH 

Przed nami, na tle murów obronnych odcinała się niewielka sylwetka. Podeszliśmy bliżej. Na cokole stał mały chłopiec okryty panterką...

Andrzej Papliński

Zapraszamy do czytania poprzednich podpowiadanek:

JAK TO Z SYRENKĄ BYŁO...

Chodzicie z dziećmi po mieście. Po drodze mijacie ulice, place, pomniki. Czasem może któreś z dzieci rzuci pytanie na ich temat...

SYRENKA Z KATEDRY

Szliśmy ulicą Świętojańską. Miśka i Poldek, jak zwykle, ciągnęli mnie do ich ulubionych lodów...

CHRYSTUS OD FARY

Lody lodami, ale w końcu znaleźliśmy się w środku katedry św. Jana. Przeszliśmy obok kaplicy – mauzoleum kardynała Stefana Wyszyńskiego i poszliśmy w kierunku kaplicy Baryczkowskiej...

JAK TO Z GOLIATEM BYŁO...

Obeszliśmy katedrę i, idąc wzdłuż murów kościoła, kierowaliśmy się ku Kanonii. Nagle Miśka, która szła pierwsza, zatrzymała się ...

LATARNIE NA DACHACH...

Ruszyliśmy szukać wielkiego stawiacza min. Żeby wyjść poza mury obronne miasta musieliśmy przejść przez rynek....

BRAMA BRAMIE...

Wyszliśmy z rynku i ulicą Nowomiejską ruszyliśmy w stronę barbakanu. Zatrzymałem się tuż przed nim...

O MAŁYCH ŻOŁNIERZACH 

Przed nami, na tle murów obronnych odcinała się niewielka sylwetka. Podeszliśmy bliżej. Na cokole stał mały chłopiec okryty panterką...

POGODA NA ULICY PIWNEJ

Weszliśmy w ulicę Wąski Dunaj, po minucie minęliśmy po lewej stronie Szeroki Dunaj, który kiedyś odgrywał również rolę rynku...

STAROMIEJSKIE GOŁĘBIE

Ulicą Piwną poszliśmy w kierunku placu Zamkowego. Po drodze minęliśmy kamienicę, w której kiedyś mieszkał aktor...

PIWNA CZY TO PTASIA

Szukaliśmy na ulicy Piwnej ptasiej mamy z jej dziećmi. Jak szliśmy w stronę gołębi, widziałam orła, ale czy był z pisklętami...

FRYCEK NA COKOLE

Alejami Ujazdowskimi szliśmy w stronę głównej bramy parku łazienkowskiego. ...

DLACZEGO NIE TUTAJ

Miałem już zamiar odejść od pomnika Fryderyka Chopina, ale Poldek zatrzymał mnie krótką uwagą...

ORANŻERIA CZY GALERIA? 

 Skierowaliśmy się w stronę schodów prowadzących na dół, na tyły Starej Pomarańczarni.

MALOWANY TEATR

- Szukajcie otwartych drzwi – poradziłem dzieciom, gdy zaczęły się rozglądać za zapowiedzianą niespodzianką. 

NO, CO Z TĄ NAZWĄ?

Okazało się, że gofry muszą chwilę poczekać. Po drodze zobaczyliśmy okrągły domek z kolumnami przy wejściu...

DOOKOŁA WODY

Bliźniaki oblizywały się po zjedzonych gofrach, ja płaciłem rachunek, a wokół kręciły się gromadki wróbli kłócących się o okruchy z ciastek...

PRZED PAŁACEM

Szliśmy szeroką alejką w kierunku mostka. Pałac pojawiał się i znikał między gałęziami drzew rosnących nad stawem. Tuż przed mostem odezwałem się tajemniczo zniżając głos...

KARMIĆ I NIE SZKODZIĆ!

Siedzieliśmy na ławce nad brzegiem stawu. Ja kontemplując piękną powierzchnię wody błyszczącą od promieni słonecznych, bliźniaki klikając w swoich „piekielnych maszynkach”...

CO MA KOLEJ DO OBRUSA?

Co ma starożytna Grecja do obecnej kolei? Czym była droga żelazna? Czemu szyny mają taki a nie inny rozstaw? Miśka i Poldek na tropie kolejowych tajemnic.

A GDZIE TEN DWORZEC?

Przyglądałem się Poldkowi. Wyraźnie coś go intrygowało. I rzeczywiście… za chwile wszystkie wątpliwości miały się rozwiać...

JAK TO Z CZASEM BYŁO

Czy pociągi zawsze jeździły po dwóch torach? Jak liczono czas w podróży transsyberyjskiej? Poldek i Misia zgłębiają problem względność czasu.

POCIĄGOWA MATEMATYKA

Czy oglądając parowozy można zajmować się szyframi? Okazuje się, że można. Poznajcie wybitnych deszyfrantów, Miśkę i Poldka. 

PODPOWIADANKI:
NAJWYŻSZY CZY NIE?

Tym razem Misia i Poldek muszą się zmierzyć z zagadką, który budynek w Polsce jest najwyższy. Wbrew pozorom odpowiedź wcale nie jest jednoznaczna.

PODPOWIADANKI:
ARRASY CZY GOBELINY?

Czy w Zamku Królewskim można spotkać okrutne gobliny? Tym razem, Miśka i Poldek, uciekając przed burzą szukają schronienia w siedzibie króla Stasia...

PODPOWIADANKI:
W PRZEDPOKOJU U KRÓLA

Dziś bliźniaki poznają różnicę między własnym przedpokojem a królewską antyszambrą... 

PODPOWIADANKI:
KRÓL OCZEKUJE

Misia i Poldek dowiadują się, czy można usiąść po prawicy króla na jego tronie i jak ratować ścienne malowidła przez bombardowaniem.

PODPOWIADANKI: 
KRÓL OCZEKUJE

O pudelmantlu, muchach na nosie i małym łóżku, które okazuje się duże. Misia i Poldek buszują dzisiaj po apartamentach Stanisława Augusta.

Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 387854