PODPOWIADANKI: I ZNOWU SALA TRONOWA

- O, jeszcze jeden tron – powiedziała Misia, kiedy weszliśmy do kolejnej sali, szukając drogi wyjścia. 
- To jest ta druga sala tronowa, o której wam mówiłem kilka minut temu, czyli Dawna Sala Audiencjonalna. Jest, jak widać, dużo większa, ale chyba trochę mniej reprezentacyjna, jak ta, którą już poznaliście. Nie ma tutaj tyle złota, co w tamtej mniejszej, późniejszej. 
- Tam złoto aż kłuło w oczy – potwierdził Poldek, wprowadzając mnie w zdumienie swoją elokwencją. 
- Ten tron jest też taki pół na pół? – zaciekawiła się Miśka. 
- Tak. Tylko fotel jest autentyczny. Należał do króla Stanisława Augusta, a można to poznać po rzeźbionych symbolach na oparciu. Co tam widać? 
- No, jest Sprawiedliwość z wagą i mieczem – zaczęła Misia, a Poldek dokończył – I Pokój z liściem lau… palmowym. 
- A między nimi jest kar-ton… - Misia spojrzała na mnie niepewnie. I słusznie. 
- Kartusz – poprawiłem ją. 
- Kartusz z orłami królestwa i litewską Pogonią… 
- I Ciołkiem Poniatowskich w samym środku – przerwał jej Poldek. 
- Brawo. Dużo zapamiętaliście!
- A ci ludzie na portretach? Kto to jest? 
- To rodzice króla. Po prawej jego ojciec, Stanisław Poniatowski, wojewoda mazowiecki i kasztelan krakowski, a po lewej jego matka, Konstancja z Czartoryskich Poniatowska. Oba portrety namalował nadworny malarz Marcello Bacciarelli. Po śmierci króla zapodziały się gdzieś w zawierusze historii i odnaleziono je przypadkiem w magazynach muzeum w Wersalu. Były tam przechowywane jako bezimienne płótna. Francuzi nie znali ani nazwiska malarza, ani osób na nich przedstawionych. Podobno zidentyfikował je jeden z profesorów warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. 
- I przywiózł do Warszawy? 
- Jak mógł przywieźć do Warszawy, przecież to własność muzeum wersalskiego. Faktem jest natomiast, że dyrekcja naszego Zamku chciał odkupić te obrazy. Niestety, we wszystkich liczących się muzeach na świecie przestrzegana jest zasada, że to co raz wpisano do muzealnego rejestru, nie może być z niego wykreślone. 
- To jakim cudem tutaj wiszą? 
- Dzięki współpracy między muzeami. Nie można niczego sprzedać, ale można wypożyczyć. I oba nasze muzea wymieniły się na jakiś czas obrazami. Do Warszawy przyjechały portrety państwa Poniatowskich, a w zamian w Wersalu zawisły obrazy ze zbiorów zamkowych. 
- To może być tak, że jak przyjdziemy następnym razem, to ich już nie będzie, bo wrócą do Francji? 
- Nie sądzę, żeby wróciły tam tak szybko. Takie umowy mogą być są podpisywane na wiele nawet lat. Gdyby zbliżał się termin wygaśnięcia, to byśmy coś już o tym pewnie słyszeli. Dlatego mam nadzieję, że następnym razem też ich tutaj zobaczysz. 
- Chyba że Poldek przyjdzie tu następnym razem dopiero jako ojciec ze swoimi dziećmi – roześmiała się Miśka. Poldek ją zignorował.
- A te obrazki nad drzwiami? To są jakieś sceny historyczne? – zapytał. 
- Historyczne, biblijne, symboliczne… Spójrzcie na tego siłacza z długimi włosami walczącego ze lwem, to biblijny Samson, postać ze Starego Testamentu. Ten obraz symbolizuje „Siłę”. Nad drugimi drzwiami, obok, przedstawiony jest Aleksander Macedoński, największy wódz w dziejach ludzkości. Młody wojownik słucha swojego nauczyciela, którym był słynny grecki filozof Arystoteles. Po drugiej stronie sali… 
Dzieci odwróciły się na pięcie i przeniosły wzrok na przeciwległą ścianę. 
- Nad drzwiami, przez które tutaj weszliśmy jest obraz przedstawiający… 
- Sprawiedliwość – rozległ się zgodny chórek bliźniaków. 
- A nad czwartymi drzwiami… 
- Pochwała rodziny? – zaryzykowała swoją opinię Misia. 
- Nie, przypatrzcie się temu przedmiotowi, który trzyma w ręku chłopczyk. To nie jest zwykła lampa, tylko kadzielnica, czyli mamy do czynienia z religią. 
- A po co te wszystkie symbole? 
- One pokazują, jaki powinien być dobry władca: silny i odważny jak Samson, mądry i roztropny jak Aleksander Macedoński, a ponadto sprawiedliwy i religijny.
W tym momencie Miśka dostrzegła, że sufit w tej sali był pokryty malowidłami. 
- O, Turek, wielbłąd, jakiś malarz… 
- Ten plafon jest również pełen symboli, mówiących nam o królestwie, które rozkwita pod rządami dobrego władcy. Dzięki niemu kraj jest bogaty, co przedstawiają kłosy (w tamtych czasach bogactwo narodu opierało się na rolnictwie) oraz człowiek w turbanie i wielbłąd, oznaczający kontakty handlowe z zagranicą. A kiedy kraj jest bogaty, to i sztuka i nauka są w rozkwicie. Dlatego przedstawiony jest też malarz, jest rzeźbiarz i mędrzec z globusem. Podobnie jak w Sali Balowej i Sali Rycerskiej, czy w Pokoju Marmurowym, dekoracja w Sali Tronowej gloryfikuje króla oraz jego panowanie. 
- Propaganda – skrzywił się Poldek. 
- Oczywiście – trudno było się z nim nie zgodzić. – Czy pamiętacie, jak się nazywał królewski zegarmistrz? 
- Franciszek – rzuciła Miśka. 
- A dalej? 
- Gu… Gu… 
- Poldek przestań gaworzyć! 
- To sama powiedz, jak jesteś taka mądra. 
- Gu… 
- No właśnie, Gu… - brat spojrzał na nią z politowaniem. 
- Gugenmus – westchnąłem, słysząc ich kłótnię. – Franciszek Gugenmus. Jest on twórcą mechanizmu zegara znajdującego się też w tej sali. 
Bliźniaki rozglądały się dokoła, szukając czegoś podobnego do typowego chronometru. W pewnym momencie, wzrok obojga zatrzymał się na starej amforze z przyczepionym do niej wężem.
- Są cyfry rzymskie… 
- Wąż pewnie pokazuje godzinę. 
- Widzę, że już jesteście wybitnymi specjalistami. 
- Wiadomo. Mamy dobrego nauczyciela – podlizywała się Miśka. 
- A ja mam wspaniałych uczniów – odwdzięczyłem się jej z uśmiechem. 

I tak komplementując się nawzajem, skierowaliśmy się ku kolejnym drzwiom.
Andrzej Papliński

Zapraszamy do czytania poprzednich podpowiadanek:

JAK TO Z SYRENKĄ BYŁO...

Chodzicie z dziećmi po mieście. Po drodze mijacie ulice, place, pomniki. Czasem może któreś z dzieci rzuci pytanie na ich temat...

SYRENKA Z KATEDRY

Szliśmy ulicą Świętojańską. Miśka i Poldek, jak zwykle, ciągnęli mnie do ich ulubionych lodów...

CHRYSTUS OD FARY

Lody lodami, ale w końcu znaleźliśmy się w środku katedry św. Jana. Przeszliśmy obok kaplicy – mauzoleum kardynała Stefana Wyszyńskiego i poszliśmy w kierunku kaplicy Baryczkowskiej...

JAK TO Z GOLIATEM BYŁO...

Obeszliśmy katedrę i, idąc wzdłuż murów kościoła, kierowaliśmy się ku Kanonii. Nagle Miśka, która szła pierwsza, zatrzymała się ...

LATARNIE NA DACHACH...

Ruszyliśmy szukać wielkiego stawiacza min. Żeby wyjść poza mury obronne miasta musieliśmy przejść przez rynek....

BRAMA BRAMIE...

Wyszliśmy z rynku i ulicą Nowomiejską ruszyliśmy w stronę barbakanu. Zatrzymałem się tuż przed nim...

O MAŁYCH ŻOŁNIERZACH 

Przed nami, na tle murów obronnych odcinała się niewielka sylwetka. Podeszliśmy bliżej. Na cokole stał mały chłopiec okryty panterką...

POGODA NA ULICY PIWNEJ

Weszliśmy w ulicę Wąski Dunaj, po minucie minęliśmy po lewej stronie Szeroki Dunaj, który kiedyś odgrywał również rolę rynku...

STAROMIEJSKIE GOŁĘBIE

Ulicą Piwną poszliśmy w kierunku placu Zamkowego. Po drodze minęliśmy kamienicę, w której kiedyś mieszkał aktor...

PIWNA CZY TO PTASIA

Szukaliśmy na ulicy Piwnej ptasiej mamy z jej dziećmi. Jak szliśmy w stronę gołębi, widziałam orła, ale czy był z pisklętami...

FRYCEK NA COKOLE

Alejami Ujazdowskimi szliśmy w stronę głównej bramy parku łazienkowskiego. ...

DLACZEGO NIE TUTAJ

Miałem już zamiar odejść od pomnika Fryderyka Chopina, ale Poldek zatrzymał mnie krótką uwagą...

ORANŻERIA CZY GALERIA? 

 Skierowaliśmy się w stronę schodów prowadzących na dół, na tyły Starej Pomarańczarni.

MALOWANY TEATR

- Szukajcie otwartych drzwi – poradziłem dzieciom, gdy zaczęły się rozglądać za zapowiedzianą niespodzianką. 

NO, CO Z TĄ NAZWĄ?

Okazało się, że gofry muszą chwilę poczekać. Po drodze zobaczyliśmy okrągły domek z kolumnami przy wejściu...

DOOKOŁA WODY

Bliźniaki oblizywały się po zjedzonych gofrach, ja płaciłem rachunek, a wokół kręciły się gromadki wróbli kłócących się o okruchy z ciastek...

PRZED PAŁACEM

Szliśmy szeroką alejką w kierunku mostka. Pałac pojawiał się i znikał między gałęziami drzew rosnących nad stawem. Tuż przed mostem odezwałem się tajemniczo zniżając głos...

KARMIĆ I NIE SZKODZIĆ!

Siedzieliśmy na ławce nad brzegiem stawu. Ja kontemplując piękną powierzchnię wody błyszczącą od promieni słonecznych, bliźniaki klikając w swoich „piekielnych maszynkach”...

CO MA KOLEJ DO OBRUSA?

Co ma starożytna Grecja do obecnej kolei? Czym była droga żelazna? Czemu szyny mają taki a nie inny rozstaw? Miśka i Poldek na tropie kolejowych tajemnic.

A GDZIE TEN DWORZEC?

Przyglądałem się Poldkowi. Wyraźnie coś go intrygowało. I rzeczywiście… za chwile wszystkie wątpliwości miały się rozwiać...

JAK TO Z CZASEM BYŁO

Czy pociągi zawsze jeździły po dwóch torach? Jak liczono czas w podróży transsyberyjskiej? Poldek i Misia zgłębiają problem względność czasu.

POCIĄGOWA MATEMATYKA

Czy oglądając parowozy można zajmować się szyframi? Okazuje się, że można. Poznajcie wybitnych deszyfrantów, Miśkę i Poldka. 

PODPOWIADANKI:
NAJWYŻSZY CZY NIE?

Tym razem Misia i Poldek muszą się zmierzyć z zagadką, który budynek w Polsce jest najwyższy. Wbrew pozorom odpowiedź wcale nie jest jednoznaczna.

PODPOWIADANKI:
ARRASY CZY GOBELINY?

Czy w Zamku Królewskim można spotkać okrutne gobliny? Tym razem, Miśka i Poldek, uciekając przed burzą szukają schronienia w siedzibie króla Stasia...

PODPOWIADANKI:
W PRZEDPOKOJU U KRÓLA

Dziś bliźniaki poznają różnicę między własnym przedpokojem a królewską antyszambrą... 

PODPOWIADANKI:
KRÓL OCZEKUJE

Misia i Poldek dowiadują się, czy można usiąść po prawicy króla na jego tronie i jak ratować ścienne malowidła przez bombardowaniem.

PODPOWIADANKI: 
KRÓL OCZEKUJE

O pudelmantlu, muchach na nosie i małym łóżku, które okazuje się duże. Misia i Poldek buszują dzisiaj po apartamentach Stanisława Augusta.

Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 387804