PODPOWIADANKI: JEGO KRÓLEWSKA MOŚĆ OCZEKUJE

Stanąłem w drzwiach i rzekłem patrząc na dzieci:  
- Jego Królewska Mość oczekuje! 
Tymi słowami zaprosiłem je do Sali Tronowej. W porównaniu z ostatnią antyszambrą, Salą Rycerską, była ona niewielka, a przecież wydawała się przestronna. Wszystko przez wiszące na ścianach wielkie zwierciadła, które w nieskończoność odbijały, jedne w drugich, jej wnętrze. Tam, gdzie nie było luster, ściany pokrywał czerwony aksamit. Zarówno zwierciadła jak i tkaniny otoczone były drewnianymi ramami z wyrzeźbionymi motywami roślinnymi. A wszystkie pozłacane. Złoto i czerwień dominowały w wystroju tej sali. Po prawej stronie od drzwi zobaczyliśmy tron. Fotel tronowy, również z pozłacanego drewna i srebrne, królewskie orły wyhaftowane na zaplecku i podniebiu. 
- Czy to wszystko jest prawdziwe? – zapytała Misia. 
- Chcesz wiedzieć, czy cały tron jest autentyczny? Cały, nie. Oryginalny, z czasów króla Stanisława Augusta, jest fotel. Popatrzcie na jego oparcie. Jest na nim powtórzony motyw, który już znacie z Pokoju Marmurowego… 
- Pokój i Sprawiedliwość… 
- I kartusz króla. Jest i cio… 
- Ciołek Poniatowskich – potwierdziłem. – To jeden z dowodów, iż siadywał na nim Stanisław August. 
- A orły? Też się przechowały prawdziwe? – dociekała Miśka. 
- Niestety, nie. Orły, które wisiały nad fotelem jeszcze w październiku 1939 roku, czyli na początku okupacji niemieckiej, zostały zerwane przez Niemców. Nie zachował się na tronie żaden z nich. Jeden tylko egzemplarz odnaleziono po wojnie i na jego podstawie odtworzono 86 nowych ptaków. Popatrzcie na te, które są na zaplecku. Widać wyraźnie, że są one haftowane specjalną techniką z wykorzystaniem złotogłowiu… 
- Złotogłowiu? Co to za dziwo? – nie wytrzymał Poldek. 
- Poldek, głowo do pozłoty… – zachichotała siostra. 
- A co, może ty wiesz, co to ten zło… togłów? – zaperzył się chłopiec. 
- Nie kłóćcie się. Złotogłów, to po prostu nazwa nici jedwabnej przetykanej nicią złotą. 
- Ale złoto nie jest przecież białe – zaoponowała Misia. 
- Bo to białe, to nić srebrna, czyli… - pytająco spojrzałem na dzieci. 
- Złoto… - zastanawiał się Poldek. – To może… 
- Srebrogłów! – krzyknęła Miśka. 
- Brawo! – pochwaliłem ją. - Tak rzeczywiście niektórzy nazywają tę nić.
- Ale, te na podniebiu, to chyba nie są haftowane – Poldek przyglądał im się uważnie. – Są jakieś płaskie… 
- Bo są, o ile dobrze pamiętam, wykonane z aluminium. Kiedy podejmowano decyzję o tym, aby po odbudowie zamku udekorować nimi tron, nie było jeszcze gotowych wszystkich kopii. A wykonanie jednego takiego orła trwało całe trzy miesiące. Dlatego zdecydowano te na podniebiu wytłoczyć w cienkiej blasze. I na razie udają prawdziwe. 
- Prowizorka trwa najdłużej – wymądrzył się Poldek. 
- Może już niedługo zobaczysz wszystkie takie same. Bo wszystkie już są wykonane. 
- To dlaczego jeszcze ich nie wymieniono? Co to za problem? 
- W muzeach takich rzeczy nie robi się na łapu capu. Trzeba dokładnie zaplanować wszystkie czynności, zakupić i przygotować wszystkie potrzebne materiały i wyłączyć, być może nawet całą salę ze zwiedzania. Razem z orłami planowana jest bowiem wymiana tutaj wszystkich tkanin. Także tych na ścianach. 
- Czyli tutaj król przyjmował swoich gości? 
- Gości oficjalnych i to dopiero w drugiej połowie swojego panowania. Wcześniej odbywało się to w innej sali, przez którą przejdziemy później. 
- A ten taboret, to dla kogo był? – dociekała Miśka. 
- Dla nikogo – stwierdziłem. 
Bliźniaki popatrzyły na mnie ze zdziwieniem. 
- To po co tu stoi? 
- Myślę, że stoi tu dlatego, aby go wyeksponować, czyli podkreślić jego obecność. A dlaczego trzeba to podkreślić? Bo to oryginalny mebel sprzed ponad dwustu lat. A dlaczego powiedziałem, że w czasach króla nikt na nim nie mógłby siedzieć? Bo na tronie miał prawo zasiadać tylko władca. Nie miał do tego prawa nawet członek królewskiej rodziny. Za życia króla Jana III Sobieskiego wydano nawet specjalną ustawę, która uniemożliwiała zasiadanie królewiczowi Jakubowi pod baldachimem tronu, u boku ojca. 
- Dlaczego? 
- Myślę, że chodziło o to, iż król sadzając syna po swojej prawicy, chciał pokazać wszystkim, że widzi w nim swojego następcę na tronie Rzeczypospolitej. A szlachcie się to nie podobało. Przecież to czas królów elekcyjnych, to ona miała decydować i wybrać sobie nowego króla po śmierci Jana III. Dlatego nie sądzę, żeby i za czasów króla Stasia na tym taborecie ktoś siadał, nawet jeśli on tutaj stał. Myślę, że nawet go tu po prostu nie było. 
Poldek już się przypatrywał czemuś innemu.
- Dlaczego jedne ramy są jaśniejsze a inne ciemniejsze? 
- To proste. Te ciemniejsze, to fragmenty oryginalnych, starych ram sprzed wieków, wykonane na zamówienie króla we Francji, a te jaśniejsze to współczesne kopie z czasu odbudowy zamku po II wojnie światowej. Złoto bardzo trudno łączy się z innymi pierwiastkami, dlatego nie pokrywa się żadnymi nalotami, nie zmienia koloru na inny, jak na przykład miedź, która łączy się łatwo z pierwiastkami znajdującymi się w powietrzu i pokrywa zieloną patyną. Dlatego miedziane dachy najpierw są „rude” a potem zielone. Złoto natomiast nie zmienia koloru, tylko z czasem powoli ciemnieje. A to mi przypomina, że kilka razy widziałem tego jedynego, starego, oryginalnego orła. Wiecie w jakim dzisiaj jest kolorze? 
- No, białym, jak te na tronie. 
- Nie, jest prawie czarny. Złoto się nie utlenia, ale srebro tak. I z czasem pokrywa ciemnym nalotem. To dlatego srebrne sztućce – noże, łyżki i widelce, trzeba co jakiś czas czyścić. A przecież te orły prawie całe wykonane były ze srebrnej nici.
- To nie można go wyczyścić jak widelca? 
- Myślę, że byłoby to bardzo trudne. Jednak tkanina, to nie to samo, co gładki przedmiot wykonany po prostu z metalu. Ale trzeba by zapytać o to jakiegoś konserwatora zabytków, specjalistę od tkanin. 
Bliźniaki rozejrzały się i jakby teraz dopiero zorientowały, że do Sali Tronowej przylega jeszcze maleńki pokoik. 
- To jakaś mini galeria portretów – stwierdził Poldek. 
- Nie jest to wprawdzie oficjalna nazwa, ale te obrazy rzeczywiście miały wejść w skład wielkiej galerii portretów europejskich władców. Dużego projektu nie zrealizowano, ale powstała za to taka mini galeria. Jest tu portret króla Francji, Ludwika XVI, carycy Katarzyny II, króla Prus, Anglii, Szwecji, cesarza Austrii i ówczesnego papieża. To tak zwany Gabinet Monarchów Europejskich, w którym król mógł dyskretnie, na osobności, bez tłumu gapiów, konferować, czyli rozmawiać z wysłannikami innych władców. Stąd też niektórzy nazywają go też Gabinetem Konferencyjnym. Przypatrzcie mu się, bo jest tutaj mnóstwo autentycznych rzeczy. Po pierwsze portrety. 
- A po drugie, ściany – zakpił Poldek. 
- A żebyś wiedział – zareplikowałem. – Te malowidła na ścianach są naprawdę z czasów króla. Dzieło nadwornego malarza Jana Bogumiła Plerscha udało się uratować podczas oblężenia Warszawy w 1939 roku, dzięki temu, że były wykonane na grubej warstwie tynku. Udało się je odciąć… 
- Tak po prostu odciąć nożem? – nie dowierzała Miśka. 
- Nie tak po prostu. Są specjalne metody zabezpieczania takich ściennych malowideł, żeby się nie pokruszyły i dopiero wówczas można je oddzielić od ściany. W każdym razie całe fragmenty tego co widzicie dzisiaj powstało za czasów króla. 
- Podłoga też? 
- Nie, podłoga spłonęła, ale odtworzono ją na podstawie oryginalnych planów z XVIII wieku. Jest dokładnie taka sama, po jakiej chodził Stanisław August, wykonana z kilkunastu gatunków drewna. 
- Faktycznie, ładna – stwierdził Poldek, wprawiając mnie prawie w osłupienie. Poldka estety jeszcze nie znałem.
- Stolik pośrodku też jest stary?
- A, to jest perełka wśród zamkowych mebli. Ma blat z porcelany, z kolorowym obrazkiem pośrodku i sześcioma rysunkami czarno – białymi. Są to ilustracje do bardzo wówczas popularnej powieści francuskiego pisarza Fenelona o przygodach Telemacha, który szukał po świecie swojego ojca Odyseusza. To taka historia ze starożytnej Grecji. Stolik ten był darem brata króla Francji. Wiemy, że najpierw stolik był w Białym Domu w Łazienkach, a później król kazał go przenieść do zamku i ustawić w tym gabinecie. Wrócił więc po odbudowie na swoje dawne miejsce. 
- Szkoda, że nie można tego blatu oglądać – westchnęła Misia. 
- Też bardzo żałuję – powiedziałem, a na pociechę dodałem. – Popatrz tu na tablicę z opisem. Jest też zdjęcie stolika. Jest trochę mało wyraźne, ale w domu możecie znaleźć jego duże, piękne kolorowe zdjęcia na stronie internetowej Zamku Królewskiego. 
Spojrzałem jeszcze raz na przepiękną podłogę gabinetu i ruszyliśmy dalej.
Anrzej Papliński

Zapraszamy do czytania poprzednich podpowiadanek:

JAK TO Z SYRENKĄ BYŁO...

Chodzicie z dziećmi po mieście. Po drodze mijacie ulice, place, pomniki. Czasem może któreś z dzieci rzuci pytanie na ich temat...

SYRENKA Z KATEDRY

[17.07.2020] Szliśmy ulicą Świętojańską. Miśka i Poldek, jak zwykle, ciągnęli mnie do ich ulubionych lodów...

CHRYSTUS OD FARY

[24.07.2020] Lody lodami, ale w końcu znaleźliśmy się w środku katedry św. Jana. Przeszliśmy obok kaplicy – mauzoleum kardynała Stefana Wyszyńskiego i poszliśmy w kierunku kaplicy Baryczkowskiej...

JAK TO Z GOLIATEM BYŁO...

[31.07.2020] Obeszliśmy katedrę i, idąc wzdłuż murów kościoła, kierowaliśmy się ku Kanonii. Nagle Miśka, która szła pierwsza, zatrzymała się ...

LATARNIE NA DACHACH...

[7.08.2020] Ruszyliśmy szukać wielkiego stawiacza min. Żeby wyjść poza mury obronne miasta musieliśmy przejść przez rynek....

BRAMA BRAMIE...

[14.08.2020] Wyszliśmy z rynku i ulicą Nowomiejską ruszyliśmy w stronę barbakanu. Zatrzymałem się tuż przed nim...

O MAŁYCH ŻOŁNIERZACH 

[21.08.2020] Przed nami, na tle murów obronnych odcinała się niewielka sylwetka. Podeszliśmy bliżej. Na cokole stał mały chłopiec okryty panterką...

POGODA NA ULICY PIWNEJ

[29.08.2020] Weszliśmy w ulicę Wąski Dunaj, po minucie minęliśmy po lewej stronie Szeroki Dunaj, który kiedyś odgrywał również rolę rynku...

STAROMIEJSKIE GOŁĘBIE

[4.09.2020] Ulicą Piwną poszliśmy w kierunku placu Zamkowego. Po drodze minęliśmy kamienicę, w której kiedyś mieszkał aktor...

PIWNA CZY TO PTASIA

[12.09.2020] Szukaliśmy na ulicy Piwnej ptasiej mamy z jej dziećmi. Jak szliśmy w stronę gołębi, widziałam orła, ale czy był z pisklętami...

FRYCEK NA COKOLE

[18.09.2020] Alejami Ujazdowskimi szliśmy w stronę głównej bramy parku łazienkowskiego. ...

DLACZEGO NIE TUTAJ

[25.09.2020] Miałem już zamiar odejść od pomnika Fryderyka Chopina, ale Poldek zatrzymał mnie krótką uwagą...

ORANŻERIA CZY GALERIA? 

 Skierowaliśmy się w stronę schodów prowadzących na dół, na tyły Starej Pomarańczarni.

MALOWANY TEATR

- Szukajcie otwartych drzwi – poradziłem dzieciom, gdy zaczęły się rozglądać za zapowiedzianą niespodzianką. 

NO, CO Z TĄ NAZWĄ?

Okazało się, że gofry muszą chwilę poczekać. Po drodze zobaczyliśmy okrągły domek z kolumnami przy wejściu...

DOOKOŁA WODY

Bliźniaki oblizywały się po zjedzonych gofrach, ja płaciłem rachunek, a wokół kręciły się gromadki wróbli kłócących się o okruchy z ciastek...

PRZED PAŁACEM

Szliśmy szeroką alejką w kierunku mostka. Pałac pojawiał się i znikał między gałęziami drzew rosnących nad stawem. Tuż przed mostem odezwałem się tajemniczo zniżając głos...

KARMIĆ I NIE SZKODZIĆ!

Siedzieliśmy na ławce nad brzegiem stawu. Ja kontemplując piękną powierzchnię wody błyszczącą od promieni słonecznych, bliźniaki klikając w swoich „piekielnych maszynkach”...

CO MA KOLEJ DO OBRUSA?

Co ma starożytna Grecja do obecnej kolei? Czym była droga żelazna? Czemu szyny mają taki a nie inny rozstaw? Miśka i Poldek na tropie kolejowych tajemnic.

A GDZIE TEN DWORZEC?

Przyglądałem się Poldkowi. Wyraźnie coś go intrygowało. I rzeczywiście… za chwile wszystkie wątpliwości miały się rozwiać...

JAK TO Z CZASEM BYŁO

Czy pociągi zawsze jeździły po dwóch torach? Jak liczono czas w podróży transsyberyjskiej? Poldek i Misia zgłębiają problem względność czasu.

POCIĄGOWA MATEMATYKA

Czy oglądając parowozy można zajmować się szyframi? Okazuje się, że można. Poznajcie wybitnych deszyfrantów, Miśkę i Poldka. 

PODPOWIADANKI:
NAJWYŻSZY CZY NIE?

Tym razem Misia i Poldek muszą się zmierzyć z zagadką, który budynek w Polsce jest najwyższy. Wbrew pozorom odpowiedź wcale nie jest jednoznaczna.

PODPOWIADANKI:
ARRASY CZY GOBELINY?

Czy w Zamku Królewskim można spotkać okrutne gobliny? Tym razem, Miśka i Poldek, uciekając przed burzą szukają schronienia w siedzibie króla Stasia...

PODPOWIADANKI:
W PRZEDPOKOJU U KRÓLA

Dziś bliźniaki poznają różnicę między własnym przedpokojem a królewską antyszambrą... 

Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 387759